Diff
checker
Texto
Texto
Imagens
Documentos
Excel
Pastas
Legal
Enterprise
Aplicativo para desktop
Preços
Fazer login
Baixar o Diffchecker Desktop
Comparar texto
Encontre a diferença entre dois arquivos de texto
Ferramentas
Histórico
Editor live
Recolher inalteradas
Sem quebra de linha
Layout
Dividido
Unificado
Nível de detalhe
Inteligente
Palavra
Caractere
Realce de sintaxe
Escolher sintaxe
Ignorar
Transformar texto
Ir à primeira mudança
Editar entrada
Diffchecker Desktop
A maneira mais segura de usar o Diffchecker. Obtenha o aplicativo Diffchecker Desktop: seus diffs nunca saem do seu computador!
Obter Desktop
Untitled diff
Criado
há 11 anos
O diff nunca expira
Limpar
Exportar
Compartilhar
Explicar
96 remoções
Linhas
Total
Removido
Caracteres
Total
Removido
Para continuar usando este recurso, atualize para
Diff
checker
Pro
Ver preços
325 linhas
Copiar tudo
73 adições
Linhas
Total
Adicionado
Caracteres
Total
Adicionado
Para continuar usando este recurso, atualize para
Diff
checker
Pro
Ver preços
324 linhas
Copiar tudo
Masz niespotykany apetyt, panienko!
Masz niespotykany apetyt, panienko!
Podobasz mi się!
Podobasz mi się!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt sw
y
ch gości, czyż nie?
Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt sw
oi
ch gości, czyż nie?
Ma się rozumieć.
Ma się rozumieć.
A więc tak to działa?
A więc tak to działa?
Tutaj jesteście!
Tutaj jesteście!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Z racji tego, że naprawiłeś
młyn...
Z racji tego, że naprawiłeś
wczoraj
młyn...
Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony.
Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony.
Widzisz?
Widzisz?
Warto pomagać innym, nieprawdaż?
Warto pomagać innym, nieprawdaż?
Chyba.
Chyba.
W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie.
W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie.
Dzięki wielkie!
Dzięki wielkie!
Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów,
Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów,
to za 20 worków dostaniecie 360 senów.
to za 20 worków dostaniecie 360 senów.
Do tego dołożę...
Do tego dołożę...
1500 senów za naprawę młyna.
1500 senów za naprawę młyna.
Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków,
Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków,
a więc w sumie macie...
a więc w sumie macie...
Około 1800 senów?
Około 1800 senów?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
A nie
2040 senów
?
To
2040 senów
.
Nie możesz podać byle jakiej kwoty.
A ty co taki pewny siebie?
Masz rację. Wychodzi 2040 senów
!
Masz rację. Wychodzi 2040 senów
.
R-Racja!
R-Racja!
Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego!
Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego!
Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc.
Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc.
1866 pomnożone przez 17...
1866 pomnożone przez 17...
Daje 31722.
Daje 31722.
A 61488 podzielone przez 24 to...
A 61488 podzielone przez 24 to...
2562.
2562.
Wszystko się zgadza...
Wszystko się zgadza...
Nie popełniłeś żadnego błędu.
Nie popełniłeś żadnego błędu.
Aż tak cię zaskoczyłem?
Aż tak cię zaskoczyłem?
Przecież to tylko zwykłe obliczenia.
Przecież to tylko zwykłe obliczenia.
Rozumiem...
Rozumiem...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
W czymś jednak jesteś dobry.
To do tego się nadajesz.
W "czymś"
?
Nadaję
?
Mówię o pracy!
Mówię o pracy!
Znowu robota?
Znowu robota?
Może i nie potrzebujemy matematyków,
Może i nie potrzebujemy matematyków,
ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie!
ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie!
Stolicy?
Stolicy?
Słyszałeś już?
Słyszałeś już?
Gigiri znowu atakuje.
Gigiri znowu atakuje.
Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników.
Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników.
Panienko Kuon.
Panienko Kuon.
Przybyłaś w samą porę.
Przybyłaś w samą porę.
Umieram!
Umieram!
Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie.
Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie.
Już po mnie!
Już po mnie!
Trzymaj się, dobrze?
Trzymaj się, dobrze?
Nie ruszaj się.
Nie ruszaj się.
Biedak z niego.
Biedak z niego.
Ta maść piecze jak diabli!
Ta maść piecze jak diabli!
Nie bój się.
Nie bój się.
Nie będzie szczypać.
Nie będzie szczypać.
Ty mała...
Ty mała...
Leż tak przez chwilę.
Leż tak przez chwilę.
Zaraz będzie po wszystkim.
Zaraz będzie po wszystkim.
Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej...
Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej...
Ejże, wy.
Ejże, wy.
Już po pracy?
Już po pracy?
W samą porę.
W samą porę.
Czyżbyś wyjeżdżał?
Czyżbyś wyjeżdżał?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
T
i
a, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim.
T
a, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim.
Może
chciałabyś
...
Nie
chciałabyś
może z
abrać się ze mną?
Z
abrać się ze mną?
Ja?
Ja?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Widziałem twój pokaz na ulicy.
Widziałem twój pokaz na ulicy.
Jesteś całkiem niezła.
Jesteś całkiem niezła.
Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką.
Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką.
Sowicie cię wynagrodzę.
Sowicie cię wynagrodzę.
Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
Haku wyruszy z nami.
Haku wyruszy z nami.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Zebrałeś całkiem sporą
armię
.
Zebrałeś całkiem sporą
grupę
.
Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy.
Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Ale kto wie, może ta wyprawa ich czegoś nauczy?
Na pewno jednak dużo z niej wyniosą.
Ejże, trzymasz się jakoś?
Ejże, trzymasz się jakoś?
Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram.
Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram.
Mam już dość!
Mam już dość!
Przecież nie minęło nawet pół godziny.
Przecież nie minęło nawet pół godziny.
Jestem wykończony.
Jestem wykończony.
Dalej już nie pójdę.
Dalej już nie pójdę.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Rany. Czemu
przyjęliśmy \Ndo siebie
takiego słabeusza?
Rany. Czemu
zabraliśmy\Nze sobą
takiego słabeusza?
Niech ci
już
będzie.
Niech ci
będzie.
Możesz wsiąść na powóz i odpocząć.
Możesz wsiąść na powóz i odpocząć.
Dzięki.
Dzięki.
Jestem uratowany...
Jestem uratowany...
Nie przejmuj się nim.
Nie przejmuj się nim.
To tylko mózg tejże gromady.
To tylko mózg tejże gromady.
Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym.
Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
"
Mózg tej gromady
"
?
Mózg tej gromady
?
On?
On?
Przecież mówiłem, żebyś maszerował.
Przecież mówiłem, żebyś maszerował.
Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie.
Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie.
Toć szlachcic mojego pokroju nie powinien
Toć szlachcic mojego pokroju nie powinien
brnąć przez góry z byle plebsem!
brnąć przez góry z byle plebsem!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
No dobrze
,
już, dobrze.
No dobrze
już, dobrze.
Szlachcic?
Szlachcic?
A więc nazywasz się Maroro?
A więc nazywasz się Maroro?
Zastanawiałem się właśnie...
Zastanawiałem się właśnie...
Czym dokładnie jest gigiri?
Czym dokładnie jest gigiri?
Nie masz pojęcia, czym jest gigiri?
Nie masz pojęcia, czym jest gigiri?
Żadnego.
Żadnego.
Gigiri są insektami.
Gigiri są insektami.
Są długie i smukłe.
Są długie i smukłe.
Mają też mnóstwo odnóży.
Mają też mnóstwo odnóży.
Ich ciała są pokryte grubymi skorupami,
Ich ciała są pokryte grubymi skorupami,
a szczęki mają kształt nożyc...
a szczęki mają kształt nożyc...
Chwila, moment!
Chwila, moment!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Chcesz
się zmierzyć z czymś takim?!
Chcecie
się zmierzyć z czymś takim?!
Kto, ja
?
Proszę
?
Przecież to coś jest giganty...
Przecież to coś jest giganty...
Znowu wróciło!
Znowu wróciło!
Wstrzymaj się!
Wstrzymaj się!
Toć jesteś szlachcicem!
Toć jesteś szlachcicem!
Ukonie!
Ukonie!
Chodź tu natychmiast!
Chodź tu natychmiast!
Ale cuchnie...
Ale cuchnie...
Co to ma być?
Co to ma być?
To?
To?
To tylko resztki zgniłego mięsa.
To tylko resztki zgniłego mięsa.
Gigiri je uwielbiają.
Gigiri je uwielbiają.
Gigiri?
Gigiri?
Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę.
Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę.
Doprawdy...
Doprawdy...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać
cały
ciężar.
..
Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać
taki
ciężar.
Całkiem duże okazy.
Całkiem duże okazy.
Duże? One?
Duże? One?
Maroro.
Maroro.
S-Skoro tak trzeba.
S-Skoro tak trzeba.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Co
...
on wyprawia?
Co
on wyprawia?
To taumaturgia.
To taumaturgia.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Tutejsi nazywają ją
"
magią
"
.
Tutejsi nazywają ją
magią
.
Powinniście zająć się resztą!
Powinniście zająć się resztą!
Do boju!
Do boju!
Masz, napij się.
Masz, napij się.
D-Dzięki.
D-Dzięki.
Nigdy wcześniej nie polowałeś?
Nigdy wcześniej nie polowałeś?
Nie, to mój pierwszy raz.
Nie, to mój pierwszy raz.
Doceniam ten gest.
Doceniam ten gest.
Dzię...
Dzię...
Haku, łap!
Haku, łap!
A masz!
A masz!
Zarządzam odwrót!
Zarządzam odwrót!
Haku!
Haku!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
J-Już i
dę!
I
dę!
M-Moje nogi...
M-Moje nogi...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Tak bardzo
się trzęsę, że\N
nie jestem w stanie wstać.
..
Tak bardzo
mi zdrętwiały,\Nże
nie jestem w stanie wstać.
Nie zostawiaj mnie!
Pospiesz się, Haku!
Pospiesz się, Haku!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Ejże, m
łody, jesteś cały?
M
łody, jesteś cały?
Chyba tak.
Chyba tak.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
A
Maroro...
c
óż, dalej żyje.
Zaś
Maroro...
C
óż, dalej żyje.
Wykazałeś się, młody.
Wykazałeś się, młody.
Uratowałeś mu życie.
Uratowałeś mu życie.
Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać!
Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać!
Przenigdy!
Przenigdy!
Tobie także należą się słowa uznania.
Tobie także należą się słowa uznania.
Nie ma takiej potrzeby.
Nie ma takiej potrzeby.
Rachunek prześlę później.
Rachunek prześlę później.
Będę go oczekiwał!
Będę go oczekiwał!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Nie spodziewałem się boro
-
gigiriego.
Nie spodziewałem się boro
gigiriego.
Zapomniałem, Kuon.
Zapomniałem, Kuon.
To twoje.
To twoje.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Lepiej te
go
nie zgub
.
Możesz
go
zatrzymać
.
To coś w rodzaju talizmanu.
To coś w rodzaju talizmanu.
Czyżby?
Czyżby?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
W
każdym
razie dzięki.
W
takim
razie dzięki.
To monstrum za nami podąża.
To monstrum za nami podąża.
Na to wygląda.
Na to wygląda.
Nie możemy dopuścić go do wioski.
Nie możemy dopuścić go do wioski.
Musi zginąć tu i teraz.
Musi zginąć tu i teraz.
Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki.
Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki.
Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski.
Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Ale p
rzecież
...
możemy walczyć!
P
rzecież
możemy walczyć!
Uważajcie na drodze.
Uważajcie na drodze.
Czyżbyście się o mnie martwili?
Czyżbyście się o mnie martwili?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Niech
ci
będzie.
Niech
będzie.
W takim razie do zobaczenia.
W takim razie do zobaczenia.
Dokąd to się wybierasz, Haku?
Dokąd to się wybierasz, Haku?
Jeśli mogę spytać, Ukonie...
Jeśli mogę spytać, Ukonie...
Czym było to monstrum?
Czym było to monstrum?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
N
ie jest
to
normalny gigiri.
To n
ie jest
normalny gigiri.
Nazywamy go
boro
-
gigiri
m
.
Zwie się
boro
gigiri
.
Nigdy wcześniej go nie widziałem.
Nigdy wcześniej go nie widziałem.
K-Kiedy gigiri...
K-Kiedy gigiri...
Obudziłeś się już?
Obudziłeś się już?
Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy,
Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy,
przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo.
przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Wtedy przeobrażają się w boro
-
gigiri.
Wtedy przeobrażają się w boro
gigiri.
Więc
jednak
naprawdę
jesteś uczonym.
A
jednak
jesteś uczonym.
Wiele o nich wiesz.
Wiele o nich wiesz.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Ale nie
wiem, niestety, w jaki
spos
ób\N
pozby
ć
się tych potworów.
Ale nie
znam
spos
obu\Nna
pozby
cie
się tych potworów.
Boro
-
gigiri
?
Boro
gigiri
, co
?
Haku?
Haku?
Słuchaj, Kuon,
Słuchaj, Kuon,
gdzie dokładnie mnie znalazłaś?
gdzie dokładnie mnie znalazłaś?
O tam, w tamtych górach.
O tam, w tamtych górach.
Nie pamiętasz ich?
Nie pamiętasz ich?
Racja...
Racja...
Być może ciągle tam jest.
Być może ciągle tam jest.
Co masz na myśli?
Co masz na myśli?
Mówisz o klątwie?
Mówisz o klątwie?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Gdybyśmy tylko mogli
to coś tam
zwabić
...
Gdybyśmy tylko mogli
zwabić
tam to coś
...
Teraz rozumiem!
Teraz rozumiem!
Doskonały pomysł!
Doskonały pomysł!
Nie, czekaj!
Nie, czekaj!
Ja tylko głośno myślałem.
Ja tylko głośno myślałem.
Jestem pewna, że to zadziała!
Jestem pewna, że to zadziała!
Wiedziałam, że się do czegoś przydasz!
Wiedziałam, że się do czegoś przydasz!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Nie możemy tego
ot tak
zrobić!
Nie możemy tego
zrobić!
Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?!
Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?!
Ejże, nie zapominajcie o mnie.
Ejże, nie zapominajcie o mnie.
Daj mi chwilkę, dobrze?
Daj mi chwilkę, dobrze?
Ejże, Kuon!
Ejże, Kuon!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Je
że
li coś się stanie, użyj tego!
Je
ś
li coś się stanie, użyj tego!
Zajmij się resztą!
Liczę na ciebie!
Resztą to znaczy czym
?
Aż tak mi ufasz
?
O co chodzi, młody?
O co chodzi, młody?
Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu.
Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Robicie to na własną odpowiedzialność.
Robicie to na własną odpowiedzialność.
Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z boro
-
gigirim.
Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z boro
gigirim.
Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę.
Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę.
W tych górach czai się klątwa.
W tych górach czai się klątwa.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Naprowadzimy ją prosto na boro
-
gigiriego.
Naprowadzimy ją prosto na boro
gigiriego.
Młode nadchodzą!
Młode nadchodzą!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Dalej
!
Uciekać
!
Nie do wiary... Toć to szaleństwo.
Nie do wiary... Toć to szaleństwo.
Zwycięstwo!
Zwycięstwo!
Oto nasz mistrz Ukon!
Oto nasz mistrz Ukon!
Uspokój się!
Uspokój się!
To jeszcze nie koniec! Do tyłu!
To jeszcze nie koniec! Do tyłu!
Ukonie!
Ukonie!
Mistrzu Ukonie!
Mistrzu Ukonie!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
To nic
takiego
.
To nic
wielkiego
.
I co
tu z tobą zrobić?
I co
by
tu z tobą zrobić?
Najwyższa pora.
Najwyższa pora.
Zamknijcie oczy, natychmiast!
Zamknijcie oczy, natychmiast!
Dobra robota, młody!
Dobra robota, młody!
Haku! Haku!
Haku! Haku!
Haku!
Haku!
Spóźniłaś się, panienko.
Spóźniłaś się, panienko.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
J-Jak ona zamierza
dotrzeć
aż tutaj
?!
J-Jak ona zamierza
tu
dotrzeć
?!
Ukonie!
Ukonie!
Mógłbyś ponowić swój atak?
Mógłbyś ponowić swój atak?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Oczywiście.
Nie s
ądzę jednak,
by
go
odebrał
.
Oczywiście.
S
ądzę jednak,
że
go
uniknie
.
Nie będziesz celował w niego...
Nie będziesz celował w niego...
Tylko tam.
Tylko tam.
Masz na myśli...
Masz na myśli...
Nie spapraj tego.
Nie spapraj tego.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Mówię poważnie
.
Absolutnie
.
Łamiesz mi serce, młody.
Łamiesz mi serce, młody.
Do dzieła!
Do dzieła!
Stęskniłeś się?
Stęskniłeś się?
Za wybawicielką?
Za wybawicielką?
Najadłeś się już?
Najadłeś się już?
Wracaj do nory.
Wracaj do nory.
Już po wszystkim!
Już po wszystkim!
Jesteś interesującym człowiekiem, młody.
Jesteś interesującym człowiekiem, młody.
Zwerbowanie go było dobrym pomysłem.
Zwerbowanie go było dobrym pomysłem.
Ależ dziękuję.
Ależ dziękuję.
Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców!
Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców!
Dzisiaj możecie pić do woli!
Dzisiaj możecie pić do woli!
Wkrótce to powtórzymy!
Wkrótce to powtórzymy!
Chyba troszeczkę przesadziłem.
Chyba troszeczkę przesadziłem.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Przepiękny
ten
księżyc, czyż nie?
Przepiękny
księżyc, czyż nie?
Idealna pora na spacer.
Idealna pora na spacer.
O co chodzi
?
Cóż to
?
Spóźniłem się...
Spóźniłem się...
Przyszedłem tu ostatni.
Przyszedłem tu ostatni.
Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy.
Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy.
Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy.
Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy.
Rozumiem.
Rozumiem.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Czuwaliśmy nad
twym życiem od początku
do
końca.
Czuwaliśmy nad
tobą
do
samego
końca.
Teraz możesz spocząć w pokoju.
Niechaj wieczny odpoczynek będzie ci dany.
Aż p
ewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru.
P
ewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru.
No cóż.
..
No cóż.
Wracajmy już i pijmy dalej.
Wracajmy już i pijmy dalej.
Z wielką chęcią.
Z wielką chęcią.
Dziękuję.
Dziękuję.
Za orzeźwiającą wodę.
Za orzeźwiającą wodę.
Odcinek 2
Odcinek 2
Człowiek prawy
Człowiek prawy
Odcinek 3
Odcinek 3
Droga do stolicy
Droga do stolicy
OP:
OP:
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
O
nieprzewidywalny
b
oże
O
,
nieprzewidywalny
B
oże
W tym błędnym kole ciągłych pożegnań
W tym błędnym kole ciągłych pożegnań
Podróżnik przemierza nieskończenie czas
Podróżnik przemierza nieskończenie czas
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
By spotkać znów tę
osobę
By spotkać znów tę
jedyną
Łzy spływają z twych oczu
Łzy spływają z twych oczu
Niczym nieustający deszcz
Niczym nieustający deszcz
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
T
we serce przepełni
one smutkiem
Nie potrafię cię pocieszyć
Nie pozwala na pocieszenie cię
Choć t
we serce przepełni
a smutek
Wszystkie żywe stworzenia
Wszystkie żywe stworzenia
Niosą na swych barkach pewien ciężar
Niosą na swych barkach pewien ciężar
Trud ten jednak łączy je
Trud ten jednak łączy je
Niewidzialnymi łańcuchami
Niewidzialnymi łańcuchami
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
N
ie
trać proszę swego
niewinn
ego
uśmiech
u
Gdyby n
ie
twój
niewinn
y
uśmiech
Który pocieszał mnie
w
chwilach
rozpaczy
Zgubiłabym się
w
otchłani
rozpaczy
O
nieprzewidywalny
b
oże
O
,
nieprzewidywalny
B
oże
W tym błędnym kole historii
W tym błędnym kole historii
Na każdego z nas będzie czekać śmierć
Na każdego z nas będzie czekać śmierć
W tym błędnym kole ciągłych pożegnań
W tym błędnym kole ciągłych pożegnań
W świecie błędami pisanym
W świecie błędami pisanym
Podróżnik przemierza nieskończenie czas
Podróżnik przemierza nieskończenie czas
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
By spotkać znów tę
osobę
By spotkać znów tę
jedyną
ED:
ED:
Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem
Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem
Jest pieśnią grającą w mej duszy
Jest pieśnią grającą w mej duszy
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Jej melodia łączy się z rzecznym rytmem
Niesie ją rzeczny rytm
Niczym jego delikatne fale
Na swych delikatnych falach
Dwa zdarzenia
I łączy w melodię wieczności
Prowadzą
do nieskończonej spirali
Zderzenie dwóch sił
Łączącej ludzkie
przeznaczenia
Prowadzi
do nieskończonej spirali
Tych, co urodzili się dla spotkania
Powtarzającego się
przeznaczenia
Spotkań wciąż tych samych
Jesteś osobą z mych snów
Jesteś osobą z mych snów
Której szukałam w bezkresnej dali
Której szukałam w bezkresnej dali
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Cały czas tęskniąc
Z sercem pełnym tęsknoty
Ten świat pełen tajemnic
Ten świat pełen tajemnic
Zmienia swój kształt bez końca
Zmienia swój kształt bez końca
Niczym obrazy w kalejdoskopie
Niczym obrazy w kalejdoskopie
Czyżbym śniła na jawie?
Czyżbym śniła na jawie?
Diferenças salvas
Texto original
Abrir arquivo
Masz niespotykany apetyt, panienko! Podobasz mi się! Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt swych gości, czyż nie? Ma się rozumieć. A więc tak to działa? Tutaj jesteście! Z racji tego, że naprawiłeś młyn... Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony. Widzisz? Warto pomagać innym, nieprawdaż? Chyba. W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie. Dzięki wielkie! Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów, to za 20 worków dostaniecie 360 senów. Do tego dołożę... 1500 senów za naprawę młyna. Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków, a więc w sumie macie... Około 1800 senów? A nie 2040 senów? Nie możesz podać byle jakiej kwoty. Masz rację. Wychodzi 2040 senów! R-Racja! Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego! Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc. 1866 pomnożone przez 17... Daje 31722. A 61488 podzielone przez 24 to... 2562. Wszystko się zgadza... Nie popełniłeś żadnego błędu. Aż tak cię zaskoczyłem? Przecież to tylko zwykłe obliczenia. Rozumiem... W czymś jednak jesteś dobry. W "czymś"? Mówię o pracy! Znowu robota? Może i nie potrzebujemy matematyków, ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie! Stolicy? Słyszałeś już? Gigiri znowu atakuje. Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników. Panienko Kuon. Przybyłaś w samą porę. Umieram! Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie. Już po mnie! Trzymaj się, dobrze? Nie ruszaj się. Biedak z niego. Ta maść piecze jak diabli! Nie bój się. Nie będzie szczypać. Ty mała... Leż tak przez chwilę. Zaraz będzie po wszystkim. Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej... Ejże, wy. Już po pracy? W samą porę. Czyżbyś wyjeżdżał? Tia, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim. Może chciałabyś... Zabrać się ze mną? Ja? Widziałem twój pokaz na ulicy. Jesteś całkiem niezła. Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką. Sowicie cię wynagrodzę. Dobrze, ale pod jednym warunkiem. Haku wyruszy z nami. Zebrałeś całkiem sporą armię. Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy. Ale kto wie, może ta wyprawa ich czegoś nauczy? Ejże, trzymasz się jakoś? Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram. Mam już dość! Przecież nie minęło nawet pół godziny. Jestem wykończony. Dalej już nie pójdę. Rany. Czemu przyjęliśmy \Ndo siebie takiego słabeusza? Niech ci już będzie. Możesz wsiąść na powóz i odpocząć. Dzięki. Jestem uratowany... Nie przejmuj się nim. To tylko mózg tejże gromady. Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym. "Mózg tej gromady"? On? Przecież mówiłem, żebyś maszerował. Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie. Toć szlachcic mojego pokroju nie powinien brnąć przez góry z byle plebsem! No dobrze, już, dobrze. Szlachcic? A więc nazywasz się Maroro? Zastanawiałem się właśnie... Czym dokładnie jest gigiri? Nie masz pojęcia, czym jest gigiri? Żadnego. Gigiri są insektami. Są długie i smukłe. Mają też mnóstwo odnóży. Ich ciała są pokryte grubymi skorupami, a szczęki mają kształt nożyc... Chwila, moment! Chcesz się zmierzyć z czymś takim?! Kto, ja? Przecież to coś jest giganty... Znowu wróciło! Wstrzymaj się! Toć jesteś szlachcicem! Ukonie! Chodź tu natychmiast! Ale cuchnie... Co to ma być? To? To tylko resztki zgniłego mięsa. Gigiri je uwielbiają. Gigiri? Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę. Doprawdy... Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać cały ciężar... Całkiem duże okazy. Duże? One? Maroro. S-Skoro tak trzeba. Co... on wyprawia? To taumaturgia. Tutejsi nazywają ją "magią". Powinniście zająć się resztą! Do boju! Masz, napij się. D-Dzięki. Nigdy wcześniej nie polowałeś? Nie, to mój pierwszy raz. Doceniam ten gest. Dzię... Haku, łap! A masz! Zarządzam odwrót! Haku! J-Już idę! M-Moje nogi... Tak bardzo się trzęsę, że\N nie jestem w stanie wstać... Nie zostawiaj mnie! Pospiesz się, Haku! Ejże, młody, jesteś cały? Chyba tak. A Maroro... cóż, dalej żyje. Wykazałeś się, młody. Uratowałeś mu życie. Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać! Przenigdy! Tobie także należą się słowa uznania. Nie ma takiej potrzeby. Rachunek prześlę później. Będę go oczekiwał! Nie spodziewałem się boro-gigiriego. Zapomniałem, Kuon. To twoje. Lepiej tego nie zgub. To coś w rodzaju talizmanu. Czyżby? W każdym razie dzięki. To monstrum za nami podąża. Na to wygląda. Nie możemy dopuścić go do wioski. Musi zginąć tu i teraz. Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki. Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski. Ale przecież... możemy walczyć! Uważajcie na drodze. Czyżbyście się o mnie martwili? Niech ci będzie. W takim razie do zobaczenia. Dokąd to się wybierasz, Haku? Jeśli mogę spytać, Ukonie... Czym było to monstrum? Nie jest to normalny gigiri. Nazywamy go boro-gigirim. Nigdy wcześniej go nie widziałem. K-Kiedy gigiri... Obudziłeś się już? Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy, przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo. Wtedy przeobrażają się w boro-gigiri. Więc jednak naprawdę jesteś uczonym. Wiele o nich wiesz. Ale nie wiem, niestety, w jaki sposób\N pozbyć się tych potworów. Boro-gigiri? Haku? Słuchaj, Kuon, gdzie dokładnie mnie znalazłaś? O tam, w tamtych górach. Nie pamiętasz ich? Racja... Być może ciągle tam jest. Co masz na myśli? Mówisz o klątwie? Gdybyśmy tylko mogli to coś tam zwabić... Teraz rozumiem! Doskonały pomysł! Nie, czekaj! Ja tylko głośno myślałem. Jestem pewna, że to zadziała! Wiedziałam, że się do czegoś przydasz! Nie możemy tego ot tak zrobić! Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?! Ejże, nie zapominajcie o mnie. Daj mi chwilkę, dobrze? Ejże, Kuon! Jeżeli coś się stanie, użyj tego! Zajmij się resztą! Resztą to znaczy czym? O co chodzi, młody? Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu. Robicie to na własną odpowiedzialność. Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z boro-gigirim. Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę. W tych górach czai się klątwa. Naprowadzimy ją prosto na boro-gigiriego. Młode nadchodzą! Dalej! Nie do wiary... Toć to szaleństwo. Zwycięstwo! Oto nasz mistrz Ukon! Uspokój się! To jeszcze nie koniec! Do tyłu! Ukonie! Mistrzu Ukonie! To nic takiego. I co tu z tobą zrobić? Najwyższa pora. Zamknijcie oczy, natychmiast! Dobra robota, młody! Haku! Haku! Haku! Spóźniłaś się, panienko. J-Jak ona zamierza dotrzeć aż tutaj?! Ukonie! Mógłbyś ponowić swój atak? Oczywiście. Nie sądzę jednak, by go odebrał. Nie będziesz celował w niego... Tylko tam. Masz na myśli... Nie spapraj tego. Mówię poważnie. Łamiesz mi serce, młody. Do dzieła! Stęskniłeś się? Za wybawicielką? Najadłeś się już? Wracaj do nory. Już po wszystkim! Jesteś interesującym człowiekiem, młody. Zwerbowanie go było dobrym pomysłem. Ależ dziękuję. Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców! Dzisiaj możecie pić do woli! Wkrótce to powtórzymy! Chyba troszeczkę przesadziłem. Przepiękny ten księżyc, czyż nie? Idealna pora na spacer. O co chodzi? Spóźniłem się... Przyszedłem tu ostatni. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy. Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy. Rozumiem. Czuwaliśmy nad twym życiem od początku do końca. Teraz możesz spocząć w pokoju. Aż pewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru. No cóż... Wracajmy już i pijmy dalej. Z wielką chęcią. Dziękuję. Za orzeźwiającą wodę. Odcinek 2 Człowiek prawy Odcinek 3 Droga do stolicy OP: O nieprzewidywalny boże W tym błędnym kole ciągłych pożegnań Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę osobę Łzy spływają z twych oczu Niczym nieustający deszcz Twe serce przepełnione smutkiem Nie pozwala na pocieszenie cię Wszystkie żywe stworzenia Niosą na swych barkach pewien ciężar Trud ten jednak łączy je Niewidzialnymi łańcuchami Nie trać proszę swego niewinnego uśmiechu Który pocieszał mnie w chwilach rozpaczy O nieprzewidywalny boże W tym błędnym kole historii Na każdego z nas będzie czekać śmierć W tym błędnym kole ciągłych pożegnań W świecie błędami pisanym Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę osobę ED: Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem Jest pieśnią grającą w mej duszy Jej melodia łączy się z rzecznym rytmem Niczym jego delikatne fale Dwa zdarzenia Prowadzą do nieskończonej spirali Łączącej ludzkie przeznaczenia Tych, co urodzili się dla spotkania Jesteś osobą z mych snów Której szukałam w bezkresnej dali Cały czas tęskniąc Ten świat pełen tajemnic Zmienia swój kształt bez końca Niczym obrazy w kalejdoskopie Czyżbym śniła na jawie?
Texto alterado
Abrir arquivo
Masz niespotykany apetyt, panienko! Podobasz mi się! Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt swoich gości, czyż nie? Ma się rozumieć. A więc tak to działa? Tutaj jesteście! Z racji tego, że naprawiłeś wczoraj młyn... Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony. Widzisz? Warto pomagać innym, nieprawdaż? Chyba. W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie. Dzięki wielkie! Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów, to za 20 worków dostaniecie 360 senów. Do tego dołożę... 1500 senów za naprawę młyna. Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków, a więc w sumie macie... Około 1800 senów? To 2040 senów. A ty co taki pewny siebie? Masz rację. Wychodzi 2040 senów. R-Racja! Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego! Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc. 1866 pomnożone przez 17... Daje 31722. A 61488 podzielone przez 24 to... 2562. Wszystko się zgadza... Nie popełniłeś żadnego błędu. Aż tak cię zaskoczyłem? Przecież to tylko zwykłe obliczenia. Rozumiem... To do tego się nadajesz. Nadaję? Mówię o pracy! Znowu robota? Może i nie potrzebujemy matematyków, ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie! Stolicy? Słyszałeś już? Gigiri znowu atakuje. Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników. Panienko Kuon. Przybyłaś w samą porę. Umieram! Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie. Już po mnie! Trzymaj się, dobrze? Nie ruszaj się. Biedak z niego. Ta maść piecze jak diabli! Nie bój się. Nie będzie szczypać. Ty mała... Leż tak przez chwilę. Zaraz będzie po wszystkim. Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej... Ejże, wy. Już po pracy? W samą porę. Czyżbyś wyjeżdżał? Ta, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim. Nie chciałabyś może zabrać się ze mną? Ja? Widziałem twój pokaz na ulicy. Jesteś całkiem niezła. Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką. Sowicie cię wynagrodzę. Dobrze, ale pod jednym warunkiem. Haku wyruszy z nami. Zebrałeś całkiem sporą grupę. Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy. Na pewno jednak dużo z niej wyniosą. Ejże, trzymasz się jakoś? Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram. Mam już dość! Przecież nie minęło nawet pół godziny. Jestem wykończony. Dalej już nie pójdę. Rany. Czemu zabraliśmy\Nze sobą takiego słabeusza? Niech ci będzie. Możesz wsiąść na powóz i odpocząć. Dzięki. Jestem uratowany... Nie przejmuj się nim. To tylko mózg tejże gromady. Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym. Mózg tej gromady? On? Przecież mówiłem, żebyś maszerował. Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie. Toć szlachcic mojego pokroju nie powinien brnąć przez góry z byle plebsem! No dobrze już, dobrze. Szlachcic? A więc nazywasz się Maroro? Zastanawiałem się właśnie... Czym dokładnie jest gigiri? Nie masz pojęcia, czym jest gigiri? Żadnego. Gigiri są insektami. Są długie i smukłe. Mają też mnóstwo odnóży. Ich ciała są pokryte grubymi skorupami, a szczęki mają kształt nożyc... Chwila, moment! Chcecie się zmierzyć z czymś takim?! Proszę? Przecież to coś jest giganty... Znowu wróciło! Wstrzymaj się! Toć jesteś szlachcicem! Ukonie! Chodź tu natychmiast! Ale cuchnie... Co to ma być? To? To tylko resztki zgniłego mięsa. Gigiri je uwielbiają. Gigiri? Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę. Doprawdy... Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać taki ciężar. Całkiem duże okazy. Duże? One? Maroro. S-Skoro tak trzeba. Co on wyprawia? To taumaturgia. Tutejsi nazywają ją magią. Powinniście zająć się resztą! Do boju! Masz, napij się. D-Dzięki. Nigdy wcześniej nie polowałeś? Nie, to mój pierwszy raz. Doceniam ten gest. Dzię... Haku, łap! A masz! Zarządzam odwrót! Haku! Idę! M-Moje nogi... Tak bardzo mi zdrętwiały,\Nże nie jestem w stanie wstać. Pospiesz się, Haku! Młody, jesteś cały? Chyba tak. Zaś Maroro... Cóż, dalej żyje. Wykazałeś się, młody. Uratowałeś mu życie. Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać! Przenigdy! Tobie także należą się słowa uznania. Nie ma takiej potrzeby. Rachunek prześlę później. Będę go oczekiwał! Nie spodziewałem się borogigiriego. Zapomniałem, Kuon. To twoje. Możesz go zatrzymać. To coś w rodzaju talizmanu. Czyżby? W takim razie dzięki. To monstrum za nami podąża. Na to wygląda. Nie możemy dopuścić go do wioski. Musi zginąć tu i teraz. Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki. Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski. Przecież możemy walczyć! Uważajcie na drodze. Czyżbyście się o mnie martwili? Niech będzie. W takim razie do zobaczenia. Dokąd to się wybierasz, Haku? Jeśli mogę spytać, Ukonie... Czym było to monstrum? To nie jest normalny gigiri. Zwie się borogigiri. Nigdy wcześniej go nie widziałem. K-Kiedy gigiri... Obudziłeś się już? Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy, przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo. Wtedy przeobrażają się w borogigiri. A jednak jesteś uczonym. Wiele o nich wiesz. Ale nie znam sposobu\Nna pozbycie się tych potworów. Borogigiri, co? Haku? Słuchaj, Kuon, gdzie dokładnie mnie znalazłaś? O tam, w tamtych górach. Nie pamiętasz ich? Racja... Być może ciągle tam jest. Co masz na myśli? Mówisz o klątwie? Gdybyśmy tylko mogli zwabić tam to coś... Teraz rozumiem! Doskonały pomysł! Nie, czekaj! Ja tylko głośno myślałem. Jestem pewna, że to zadziała! Wiedziałam, że się do czegoś przydasz! Nie możemy tego zrobić! Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?! Ejże, nie zapominajcie o mnie. Daj mi chwilkę, dobrze? Ejże, Kuon! Jeśli coś się stanie, użyj tego! Liczę na ciebie! Aż tak mi ufasz? O co chodzi, młody? Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu. Robicie to na własną odpowiedzialność. Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z borogigirim. Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę. W tych górach czai się klątwa. Naprowadzimy ją prosto na borogigiriego. Młode nadchodzą! Uciekać! Nie do wiary... Toć to szaleństwo. Zwycięstwo! Oto nasz mistrz Ukon! Uspokój się! To jeszcze nie koniec! Do tyłu! Ukonie! Mistrzu Ukonie! To nic wielkiego. I co by tu z tobą zrobić? Najwyższa pora. Zamknijcie oczy, natychmiast! Dobra robota, młody! Haku! Haku! Haku! Spóźniłaś się, panienko. J-Jak ona zamierza tu dotrzeć?! Ukonie! Mógłbyś ponowić swój atak? Oczywiście. Sądzę jednak, że go uniknie. Nie będziesz celował w niego... Tylko tam. Masz na myśli... Nie spapraj tego. Absolutnie. Łamiesz mi serce, młody. Do dzieła! Stęskniłeś się? Za wybawicielką? Najadłeś się już? Wracaj do nory. Już po wszystkim! Jesteś interesującym człowiekiem, młody. Zwerbowanie go było dobrym pomysłem. Ależ dziękuję. Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców! Dzisiaj możecie pić do woli! Wkrótce to powtórzymy! Chyba troszeczkę przesadziłem. Przepiękny księżyc, czyż nie? Idealna pora na spacer. Cóż to? Spóźniłem się... Przyszedłem tu ostatni. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy. Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy. Rozumiem. Czuwaliśmy nad tobą do samego końca. Niechaj wieczny odpoczynek będzie ci dany. Pewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru. No cóż. Wracajmy już i pijmy dalej. Z wielką chęcią. Dziękuję. Za orzeźwiającą wodę. Odcinek 2 Człowiek prawy Odcinek 3 Droga do stolicy OP: O, nieprzewidywalny Boże W tym błędnym kole ciągłych pożegnań Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę jedyną Łzy spływają z twych oczu Niczym nieustający deszcz Nie potrafię cię pocieszyć Choć twe serce przepełnia smutek Wszystkie żywe stworzenia Niosą na swych barkach pewien ciężar Trud ten jednak łączy je Niewidzialnymi łańcuchami Gdyby nie twój niewinny uśmiech Zgubiłabym się w otchłani rozpaczy O, nieprzewidywalny Boże W tym błędnym kole historii Na każdego z nas będzie czekać śmierć W tym błędnym kole ciągłych pożegnań W świecie błędami pisanym Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę jedyną ED: Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem Jest pieśnią grającą w mej duszy Niesie ją rzeczny rytm Na swych delikatnych falach I łączy w melodię wieczności Zderzenie dwóch sił Prowadzi do nieskończonej spirali Powtarzającego się przeznaczenia Spotkań wciąż tych samych Jesteś osobą z mych snów Której szukałam w bezkresnej dali Z sercem pełnym tęsknoty Ten świat pełen tajemnic Zmienia swój kształt bez końca Niczym obrazy w kalejdoskopie Czyżbym śniła na jawie?
Encontrar Diferença