Diff
checker
Texto
Texto
Imágenes
Documentos
Excel
Carpetas
Legal
Enterprise
Aplicación de escritorio
Precios
Iniciar sesión
Descargar Diffchecker Desktop
Comparar texto
Encuentra la diferencia entre dos archivos de texto
Herramientas
Historial
Visualización
Vista
Dividido
Unificado
Editor live
Ocultar espacios en blanco
Ocultar sin cambios
Sin ajuste de línea
Nivel de detalle
Inteligente
Sintaxis
Ninguno
Cambiar apariencia
Procesamiento
Ignorar
Transformar texto
Ir al primer cambio
Editar entrada
Diffchecker Desktop
La forma más segura de usar Diffchecker. ¡Obtén la app de Diffchecker Desktop: tus diffs nunca salen de tu computadora!
Obtener Desktop
Untitled diff
Creado
hace 11 años
El diff nunca expira
Borrar
Exportar
Compartir
Explicar
81 eliminaciones
Líneas
Total
Eliminado
Caracteres
Total
Eliminado
Para continuar usando esta función, actualice a
Diff
checker
Pro
Ver precios
343 líneas
Copiar todo
63 adiciones
Líneas
Total
Añadido
Caracteres
Total
Añadido
Para continuar usando esta función, actualice a
Diff
checker
Pro
Ver precios
344 líneas
Copiar todo
Rany, mogłem wczoraj tyle nie pić...
Rany, mogłem wczoraj tyle nie pić...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
P-
Przepraszam?
Przepraszam?
Chciałam tylko spytać... Czy znasz \Nmoże mężczyznę o imieniu Ukon?
Chciałam tylko spytać... Czy znasz \Nmoże mężczyznę o imieniu Ukon?
Wszystko w porządku?
Wszystko w porządku?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
A myślałem, że widziałem już wszystko.
..
A myślałem, że widziałem już wszystko.
No cóż, to kwestia przyzwyczajenia.
No cóż, to kwestia przyzwyczajenia.
Słucham?
Słucham?
Zważywszy na fakt, że tutejsi ludzie \Nmają zwierzęce uszy i ogony,
Zważywszy na fakt, że tutejsi ludzie \Nmają zwierzęce uszy i ogony,
rozmowa z ptakiem nie jest aż tak dziwna.
rozmowa z ptakiem nie jest aż tak dziwna.
Wybacz mi moje zachowanie.
Wybacz mi moje zachowanie.
Masz całkiem uroczy głos.
Masz całkiem uroczy głos.
Tutaj jesteś, panienko Rurutie.
Tutaj jesteś, panienko Rurutie.
Panicz Ukon!
Panicz Ukon!
Cześć, młody.
Cześć, młody.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Widzę, że zdążyliście się
poznać.
Widzę, że zdążyliście się
już
poznać.
Nie wiedziałem, że dogadujesz się z ptakami.
Nie wiedziałem, że dogadujesz się z ptakami.
Ale ja nie jestem ptakiem...
Ale ja nie jestem ptakiem...
Już was sobie przedstawiam. \N Oto najmłodsza księżniczka Kujuuri,
Już was sobie przedstawiam. \N Oto najmłodsza księżniczka Kujuuri,
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
P
anienka Rurutie.
p
anienka Rurutie.
Przybyła dzisiaj nad ranem.
Przybyła dzisiaj nad ranem.
M-Miło mi was poznać.
M-Miło mi was poznać.
Zlecono nam odeskortowanie jej do stolicy.
Zlecono nam odeskortowanie jej do stolicy.
Stolicy?
Stolicy?
Tam przebywa nasz cesarz, Yamato.
Tam przebywa nasz cesarz, Yamato.
Zastanawiałem się,
Zastanawiałem się,
czy nie chcielibyście się przyłączyć?
czy nie chcielibyście się przyłączyć?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Z wami u boku
nic mi
nie
stanie na drodze
.
Z wami u boku
nie
będę się nudzić
.
Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł...
Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł...
Co ty na to, Kuon?
Co ty na to, Kuon?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
To ż
aden problem.
Ż
aden problem.
Widzisz, nie możesz tak po prostu...
Widzisz, nie możesz tak po prostu...
Zgodziłaś się?!
Zgodziłaś się?!
Stolica znajduje się w sercu narodu, czyż nie?
Stolica znajduje się w sercu narodu, czyż nie?
Tam z pewnością znajdziesz pracę.
Tam z pewnością znajdziesz pracę.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
P-
Przecież nie ma się co spieszyć...
Przecież nie ma się co spieszyć...
Wolałbym poszukać jej na spokojnie.
Wolałbym poszukać jej na spokojnie.
P-Paniczu Haku?
P-Paniczu Haku?
Z chęcią oddam się pod twoją opiekę.
Z chęcią oddam się pod twoją opiekę.
No oczywiście.
No oczywiście.
A więc postanowione.
A więc postanowione.
Poczekaj chwilę, Kuon...
Poczekaj chwilę, Kuon...
No cóż, powinniśmy się spakować\N i pożegnać z właścicielką.
No cóż, powinniśmy się spakować\N i pożegnać z właścicielką.
Nie mam już prawa głosu?!
Nie mam już prawa głosu?!
Czemu to spotyka akurat mnie?
Czemu to spotyka akurat mnie?
Przepraszam!
Przepraszam!
Kokopo nigdy nie była taka przyjazna
Kokopo nigdy nie była taka przyjazna
wobec nieznajomych.
wobec nieznajomych.
Nie przejmuj się.
Nie przejmuj się.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Wstydzi się tylko,
bo pierwszy raz \N
ktoś się do niego przymila.
Wstydzi się tylko,
że
ktoś się do niego przymila.
Doprawdy?
Doprawdy?
Wybacz mi. Powinnam być bardziej formalna...
Wybacz mi. Powinnam być bardziej formalna...
Ależ nic się nie stało.
Ależ nic się nie stało.
Mów mi po imieniu.
Mów mi po imieniu.
Jak sobie życzysz, Rurutie.
Jak sobie życzysz, Rurutie.
Mistrzu Haku!
Mistrzu Haku!
Trzeba przyznać...
Trzeba przyznać...
Dużo tu różnych ludzi.
Dużo tu różnych ludzi.
Moje plecy...
Moje plecy...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
W cholerę z Ukonem i tymi jego wędrówkami.
..
W cholerę z Ukonem i tymi jego wędrówkami.
Poczęstuj się, proszę.
Poczęstuj się, proszę.
Dziękuję.
Dziękuję.
Jest przepyszne.
Jest przepyszne.
Naprawdę!
Naprawdę!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Jest t
akie łagodne w smaku.
T
akie łagodne w smaku.
Miło mi to słyszeć!
Miło mi to słyszeć!
Sama to zrobiłaś, Rurutie?
Sama to zrobiłaś, Rurutie?
Tak! Od zawsze lubiłam gotować.
Tak! Od zawsze lubiłam gotować.
To wspaniałe, że księżniczka gotuje.
To wspaniałe, że księżniczka gotuje.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
J-Ja
...
A-Ależ
...
Kuon?
Kuon?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
A w
ięc
tutaj
się ukrywa
cie?
W
ięc
to tu
się ukrywa
liś
cie?
Po co ci tyle wiader?
Po co ci tyle wiader?
Idę nabrać trochę rzecznej wody na kąpiel.
Idę nabrać trochę rzecznej wody na kąpiel.
Kąpiel w samym środku gór?
Kąpiel w samym środku gór?
Wypadałoby się odświeżyć na koniec dnia.
Wypadałoby się odświeżyć na koniec dnia.
Przyłączysz się, Rurutie?
Przyłączysz się, Rurutie?
Masz na sobie trochę sadzy z ogniska.
Masz na sobie trochę sadzy z ogniska.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Racja.
..
Racja.
Z chęcią pomo...
Z chęcią pomo...
Zaczekaj.
Zaczekaj.
Co jest?
Co jest?
Jestem ci coś winien za tę kolację.
Jestem ci coś winien za tę kolację.
Nabiorę dla was trochę wody.
Nabiorę dla was trochę wody.
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Zgodziłem się na to,
bo
tak
wypada
...
\N
Ale ze mnie idiota.
..
Zaproponowałem pomoc,\N
bo
wypada
ło
...
Ale ze mnie idiota.
Nie doniosę tego
aż tam...
Nie doniosę tego
.
K-Ktoś tu jest? P
omocy!
Przepraszam, potrzebuję p
omocy!
Wzywałeś mnie?
Wzywałeś mnie?
Nie do końca.
Nie do końca.
Jako twój drogi przyjaciel, mistrzu Haku,
Jako twój drogi przyjaciel, mistrzu Haku,
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
jestem ci winien przysługę\N za wygnanie boro
-
gigiriego.
jestem ci winien przysługę\N za wygnanie boro
gigiriego.
Toć to idealna okazja, by
ci pomóc
!
Toć to idealna okazja, by
okazać wdzięczność
!
Życie ci niemiłe, człowieku?
Życie ci niemiłe, człowieku?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Mam
to.
..
Wezmę
to.
Ejże! Uważaj!
Ejże! Uważaj!
Tyle pracy na marne...
Tyle pracy na marne...
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Wybacz mi.
..
Wybacz mi.
I co ja teraz zrobię?
I co ja teraz zrobię?
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Twój
grzbiet?
Mam ci to zarzucić na
grzbiet?
Chcesz mi
z tym
pomóc?
Chcesz mi
pomóc?
Dziwnie prosić
kurczaka
o pomoc
...
Dziwnie prosić
o to
kurczaka
...
No cóż, darowanemu koniowi...
No cóż, darowanemu koniowi...
Plugawe, hororońskie ptaszysko!
Plugawe, hororońskie ptaszysko!
Toć to niewybaczalne!
Toć to niewybaczalne!
Copiar
Copiado
Copiar
Copiado
Jak miło.
..
Jak miło.
Nie ma nic lepszego od ciepłej kąpieli.
Nie ma nic lepszego od ciepłej kąpieli.
Diferencias guardadas
Texto original
Abrir archivo
Rany, mogłem wczoraj tyle nie pić... P-Przepraszam? Chciałam tylko spytać... Czy znasz \Nmoże mężczyznę o imieniu Ukon? Wszystko w porządku? A myślałem, że widziałem już wszystko... No cóż, to kwestia przyzwyczajenia. Słucham? Zważywszy na fakt, że tutejsi ludzie \Nmają zwierzęce uszy i ogony, rozmowa z ptakiem nie jest aż tak dziwna. Wybacz mi moje zachowanie. Masz całkiem uroczy głos. Tutaj jesteś, panienko Rurutie. Panicz Ukon! Cześć, młody. Widzę, że zdążyliście się poznać. Nie wiedziałem, że dogadujesz się z ptakami. Ale ja nie jestem ptakiem... Już was sobie przedstawiam. \N Oto najmłodsza księżniczka Kujuuri, Panienka Rurutie. Przybyła dzisiaj nad ranem. M-Miło mi was poznać. Zlecono nam odeskortowanie jej do stolicy. Stolicy? Tam przebywa nasz cesarz, Yamato. Zastanawiałem się, czy nie chcielibyście się przyłączyć? Z wami u boku nic mi nie stanie na drodze. Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł... Co ty na to, Kuon? To żaden problem. Widzisz, nie możesz tak po prostu... Zgodziłaś się?! Stolica znajduje się w sercu narodu, czyż nie? Tam z pewnością znajdziesz pracę. P-Przecież nie ma się co spieszyć... Wolałbym poszukać jej na spokojnie. P-Paniczu Haku? Z chęcią oddam się pod twoją opiekę. No oczywiście. A więc postanowione. Poczekaj chwilę, Kuon... No cóż, powinniśmy się spakować\N i pożegnać z właścicielką. Nie mam już prawa głosu?! Czemu to spotyka akurat mnie? Przepraszam! Kokopo nigdy nie była taka przyjazna wobec nieznajomych. Nie przejmuj się. Wstydzi się tylko, bo pierwszy raz \N ktoś się do niego przymila. Doprawdy? Wybacz mi. Powinnam być bardziej formalna... Ależ nic się nie stało. Mów mi po imieniu. Jak sobie życzysz, Rurutie. Mistrzu Haku! Trzeba przyznać... Dużo tu różnych ludzi. Moje plecy... W cholerę z Ukonem i tymi jego wędrówkami... Poczęstuj się, proszę. Dziękuję. Jest przepyszne. Naprawdę! Jest takie łagodne w smaku. Miło mi to słyszeć! Sama to zrobiłaś, Rurutie? Tak! Od zawsze lubiłam gotować. To wspaniałe, że księżniczka gotuje. J-Ja... Kuon? A więc tutaj się ukrywacie? Po co ci tyle wiader? Idę nabrać trochę rzecznej wody na kąpiel. Kąpiel w samym środku gór? Wypadałoby się odświeżyć na koniec dnia. Przyłączysz się, Rurutie? Masz na sobie trochę sadzy z ogniska. Racja... Z chęcią pomo... Zaczekaj. Co jest? Jestem ci coś winien za tę kolację. Nabiorę dla was trochę wody. Zgodziłem się na to, bo tak wypada... \NAle ze mnie idiota... Nie doniosę tego aż tam... K-Ktoś tu jest? Pomocy! Wzywałeś mnie? Nie do końca. Jako twój drogi przyjaciel, mistrzu Haku, jestem ci winien przysługę\N za wygnanie boro-gigiriego. Toć to idealna okazja, by ci pomóc! Życie ci niemiłe, człowieku? Mam to... Ejże! Uważaj! Tyle pracy na marne... Wybacz mi... I co ja teraz zrobię? Twój grzbiet? Chcesz mi z tym pomóc? Dziwnie prosić kurczaka o pomoc... No cóż, darowanemu koniowi... Plugawe, hororońskie ptaszysko! Toć to niewybaczalne! Jak miło... Nie ma nic lepszego od ciepłej kąpieli. Dokładnie. Jest tak ciepło i odprężająco... Chyba powinnam ci przypomnieć, że za podglądanie grozi śmierć. Wiem, wiem. Kto tam jest?! Haku, to ty? P-Panicz Haku? N-Nie jestem na to gotowa... Ejże, stój! Co jest? Coś się stało? Haku, widziałeś może coś dziwnego? Nic nie rzuciło mi się w oczy... Słucham? Aż do teraz. Wydaje mi się, czy jest nas mniej niż wczoraj? Tak? Wydaje ci się. Co tu robi ta kobieta.? Coś się stało? Mój wózek utknął w ziemi. Rozumiem. Pomóżcie jej, proszę. Tak jest! Dziękuję ci za pomoc, dobrotliwy nieznajomy. My tylko oczyszczamy drogę. To nic wielkiego. Gotów? Już! Raz, dwa... Na twe nieszczęście, wspomogłeś złą niewiastę. Bułka z masłem. Doskonała robota, siostrzyczko. Nieźle, Nosuri. Jesteście zbirami? Jak widać. Wybaczcie, ale musimy was nieco odciążyć. Tylko nie to... No proszę, jest całkiem ładniutka. Podziel się nią, szefie! Ta druga jest lepsza. Cierpliwości, moi mili. Ja pierwszy jej skosztuję... Wara, Mozunu! Nie taka była umowa. No proszę, czyżbyś była zazdrosna? No już, spokojnie. Dla mnie zawsze będziesz tą jedyną. Łapy precz od nich. Pogwałcisz umowę, a koniec z naszym sojuszem. Niech ci będzie. Ruszajmy więc w drogę. Życzę wam miłej podróży. Któżby pomyślał, że naprawdę nas nie tkną. J-Jakże możesz być aż tak spokojna?! Odjechali wraz ze wszystkimi darami dla pana! Nie możemy im na to pozwolić! I co teraz zrobisz, Ukonie? Co masz na myśli? Nie próbuj mnie oszukać. Bez problemu byś ich pokonał. Jesteś całkiem bystry, młody. Masz rację. Wszystko zgodnie z planem. Chcę pozbyć się tych zbirów raz na zawsze. Co?! Ż-Że co?! Ślepy zaułek? Po prostu patrz. Proszę bardzo. I co o tym sądzisz, Nosuri? Oto kryjówka gangu Mozunu! Nigdy bym się tego nie domyśliła. Mieszkańcy stolicy nigdy nas nie znajdą! Dni wiecznej ucieczki właśnie dobiegły końca. Możemy zrównynać z ziemią pobliskie wioski, porywać kobiety i dzieci, robić,\Nco nam się żywnie podoba! Cieszysz mnie jednak wielce. Nie spodziewałem się, że do mnie dołączysz. Może więc zapomnimy o naszych dawnych waśniach i zaczniemy wszystko od nowa... Zmieniłam zdanie. Koniec z naszym sojuszem. Że co?! Myślicie, że oddział mistrza\N Ukona da sobie radę? Nie ma się co martwić. Ukon z pewnością sobie poradzi. Ludzie ukryci w karocy powinni\Nwywołać zamieszanie. Wkrótce do nich dołączymy. Chcę, byś pod naszą nieobecność \Nzaopiekował się panienką Rurutie. Poczekajmy na spokojnie, aż wrócą. Chciałeś mnie wyśmiać, prawda?! Podobno znacie się z paniczem\N Ukonem od niedawna. Niewybaczalne! Głupie hororońskie ptaszysko! W sumie to tak. Aż tak szybko sobie zaufaliście? Nie jestem pewien. Może tu nie chodzi o zaufanie, tylko o jego siłę? Trochę wam zazdroszczę. Doprawdy? T-Tak! Przyjaźń międzyludzka jest cudowną rzeczą. Owszem, więź moja i mistrza Haku \Njest niesamowicie silna! Wcale nie. Do cholery jasnej, co tu się dzieje?! Szefie! Mamy raport ze strażnicy! Zmierzają do nas cesarskie wojska! Że co?! Ejże, Nosuri! Co tu się dzie... Szefie! Zachować spokój. Znacie przecież drogę ucieczki. Mistrzu Haku... Przecież to dzięki współpracy zdołaliśmy \Npokonać boro-gigiriego... Wcale nie jest szczery. Tylko do bólu wredny. Co za pyszności! Skąd to wzięłaś? Sama przyrządziłam. Chcesz trochę? Chyba się skuszę. Częstuj się, Rurutie. D-Dziękuję. Przepyszne! Nie musi być ciepłe, by było dobre. Nie powinniśmy im jakoś pomóc? Nie sądzę. I tak wiele nie wskóramy. Mistrzyni Kuon, wyglądają \Ndoprawdy wyśmienicie! Czy też mógłbym się poczę... Co to? Właśnie w takich momentach przydaje się sekretne przejście. Jesteś geniuszem, szefie. Pomyślałeś o wszystkim. Ta przeklęta Nosuri... Niepotrzebnie dałem się rozkojarzyć \N przez te jej ogromne cycki. Później się nią zajmę. C-Co wy tu wyrabiacie?! C-Co wy tu wyrabiacie?! Mniejsza o to. Właśnie znaleźliśmy nowych zakładników. A-Ani kroku dalej! Drżyj przed mą magią! Kto by pomyślał. Wiedziałem, że tak to się skończy. Rurutie! Ani drgnij! O nie... Żadnych wygłupów. Nie chciałbym, \Nby coś się stało z tą piękną twarzyczką! To samo tyczy się ciebie, malutka. Do nogi! Powinieneś przestać... Ja i to moje szczęście. Dwie przepiękne niewiasty, i to jednego dnia! Ty draniu... Chyba nie mam wyboru. Jesteś żałosny, dzieciaku. Zaraz stracisz je obie, a i tak \Nsterczysz w miejscu jak ten kołek. Cholera. Wińcie same siebie, moje drogie, za wiarę w taką niedorajdę. Uciekaj, już! Słucham?! Nie mogę was przecież zostawić... N-Nie... Błagam was, uciekajcie stąd! Wszystko w porządku, Rurutie? Tak. Przestań! Czekaj... Przepraszam! Przecież was ostrzegałam. Tak bardzo mi przykro. W tym stanie jest nie do powstrzymania! Pomocy! Szefie, zaczekaj! Kimże... Aresztować ich. Tak jest! Dobrze się spisaliście, \Nchroniąc księżniczkę Rurutie. Wielkie wam dzięki. Nie zrobiliśmy nic takiego. Kokopo jest prawdziwą bohaterką. Ukon nie mylił się więc\N co do waszej serdeczności. Jestem królewskim generałem, Oshutoru. Oshutoru? Królewski generał? Zmierzaliście w kierunku stolicy, nieprawdaż? T-Ta. A więc ponownie się spotkamy. Będę wyczekiwał tego dnia. Oto i ona. Stolica. Robi wrażenie. Cóż, jest tylko troszeczkę większa\Nod stolicy mojego kraju. Tylko troszeczkę. Mistrzu Haku, pozwól, by ma osoba\N była twym przewodnikiem! Paniczu Haku... Czy chciałbyś mi towarzyszyć podczas wędrówki? Brzmi nieźle. Odcinek 2 Droga do stolicy Odcinek 4 Cesarska stolica OP: O nieprzewidywalny boże W tym błędnym kole ciągłych pożegnań Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę osobę Łzy spływają z twych oczu Niczym nieustający deszcz Twe serce przepełnione smutkiem Nie pozwala na pocieszenie cię Wszystkie żywe stworzenia Niosą na swych barkach pewien ciężar Trud ten jednak łączy je Niewidzialnymi łańcuchami Nie trać proszę swego niewinnego uśmiechu Który pocieszał mnie w chwilach rozpaczy O nieprzewidywalny boże W tym błędnym kole historii Na każdego z nas będzie czekać śmierć W tym błędnym kole ciągłych pożegnań W świecie błędami pisanym Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę osobę ED: Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem Jest pieśnią grającą w mej duszy Jej melodia łączy się z rzecznym rytmem Niczym jego delikatne fale Dwa zdarzenia Prowadzą do nieskończonej spirali Łączącej ludzkie przeznaczenia Tych, co urodzili się dla spotkania Jesteś osobą z mych snów Której szukałam w bezkresnej dali Cały czas tęskniąc Ten świat pełen tajemnic Zmienia swój kształt bez końca Niczym obrazy w kalejdoskopie Czyżbym śniła na jawie?
Texto modificado
Abrir archivo
Rany, mogłem wczoraj tyle nie pić... Przepraszam? Chciałam tylko spytać... Czy znasz \Nmoże mężczyznę o imieniu Ukon? Wszystko w porządku? A myślałem, że widziałem już wszystko. No cóż, to kwestia przyzwyczajenia. Słucham? Zważywszy na fakt, że tutejsi ludzie \Nmają zwierzęce uszy i ogony, rozmowa z ptakiem nie jest aż tak dziwna. Wybacz mi moje zachowanie. Masz całkiem uroczy głos. Tutaj jesteś, panienko Rurutie. Panicz Ukon! Cześć, młody. Widzę, że zdążyliście się już poznać. Nie wiedziałem, że dogadujesz się z ptakami. Ale ja nie jestem ptakiem... Już was sobie przedstawiam. \N Oto najmłodsza księżniczka Kujuuri, panienka Rurutie. Przybyła dzisiaj nad ranem. M-Miło mi was poznać. Zlecono nam odeskortowanie jej do stolicy. Stolicy? Tam przebywa nasz cesarz, Yamato. Zastanawiałem się, czy nie chcielibyście się przyłączyć? Z wami u boku nie będę się nudzić. Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł... Co ty na to, Kuon? Żaden problem. Widzisz, nie możesz tak po prostu... Zgodziłaś się?! Stolica znajduje się w sercu narodu, czyż nie? Tam z pewnością znajdziesz pracę. Przecież nie ma się co spieszyć... Wolałbym poszukać jej na spokojnie. P-Paniczu Haku? Z chęcią oddam się pod twoją opiekę. No oczywiście. A więc postanowione. Poczekaj chwilę, Kuon... No cóż, powinniśmy się spakować\N i pożegnać z właścicielką. Nie mam już prawa głosu?! Czemu to spotyka akurat mnie? Przepraszam! Kokopo nigdy nie była taka przyjazna wobec nieznajomych. Nie przejmuj się. Wstydzi się tylko, że ktoś się do niego przymila. Doprawdy? Wybacz mi. Powinnam być bardziej formalna... Ależ nic się nie stało. Mów mi po imieniu. Jak sobie życzysz, Rurutie. Mistrzu Haku! Trzeba przyznać... Dużo tu różnych ludzi. Moje plecy... W cholerę z Ukonem i tymi jego wędrówkami. Poczęstuj się, proszę. Dziękuję. Jest przepyszne. Naprawdę! Takie łagodne w smaku. Miło mi to słyszeć! Sama to zrobiłaś, Rurutie? Tak! Od zawsze lubiłam gotować. To wspaniałe, że księżniczka gotuje. A-Ależ... Kuon? Więc to tu się ukrywaliście? Po co ci tyle wiader? Idę nabrać trochę rzecznej wody na kąpiel. Kąpiel w samym środku gór? Wypadałoby się odświeżyć na koniec dnia. Przyłączysz się, Rurutie? Masz na sobie trochę sadzy z ogniska. Racja. Z chęcią pomo... Zaczekaj. Co jest? Jestem ci coś winien za tę kolację. Nabiorę dla was trochę wody. Zaproponowałem pomoc,\Nbo wypadało... Ale ze mnie idiota. Nie doniosę tego. Przepraszam, potrzebuję pomocy! Wzywałeś mnie? Nie do końca. Jako twój drogi przyjaciel, mistrzu Haku, jestem ci winien przysługę\N za wygnanie borogigiriego. Toć to idealna okazja, by okazać wdzięczność! Życie ci niemiłe, człowieku? Wezmę to. Ejże! Uważaj! Tyle pracy na marne... Wybacz mi. I co ja teraz zrobię? Mam ci to zarzucić na grzbiet? Chcesz mi pomóc? Dziwnie prosić o to kurczaka... No cóż, darowanemu koniowi... Plugawe, hororońskie ptaszysko! Toć to niewybaczalne! Jak miło. Nie ma nic lepszego od ciepłej kąpieli. Dokładnie. Jest tak ciepło i odprężająco... Chyba powinnam ci przypomnieć, że za podglądanie grozi śmierć. Wiem, wiem. Kto tam jest?! Haku, to ty? P-Panicz Haku? N-Nie jestem na to gotowa. Ejże, stój! Co jest? Coś się stało? Haku, widziałeś może coś dziwnego? Nic nie rzuciło mi się w oczy... Słucham? Aż do teraz. Wydaje mi się, czy jest nas mniej niż wczoraj? Tak? Wydaje ci się. Co tu robi ta kobieta? Coś się stało? Mój wózek utknął w ziemi. Rozumiem. Pomóżcie jej, proszę. Tak jest! Dziękuję ci za pomoc, dobrotliwy nieznajomy. My tylko usuwamy przeszkodę. To nic wielkiego. Gotów? Już! Raz, dwa... Na twe nieszczęście, wspomogłeś złą niewiastę. Bułka z masłem. Doskonała robota, siostrzyczko. Nieźle, Nosuri. Jesteście zbirami? Jak widać. Wybaczcie, ale musimy was nieco odciążyć. Tylko nie to... No proszę, całkiem ładniutka. Podziel się nią, szefie! Ta druga jest lepsza. Cierpliwości, moi mili. Ja pierwszy jej skosztuję... Wara, Mozunu! Mieliście nie tykać niewinnych ludzi. No proszę, czyżbyś była zazdrosna? No już, spokojnie. Dla mnie zawsze będziesz tą jedyną. Łapy od nich precz. Pogwałcisz umowę, a koniec z naszym sojuszem. Niech ci będzie. Ruszajmy więc w drogę. Życzę wam miłej podróży. Któżby pomyślał, że naprawdę nas nie tkną. J-Jakże możesz być tak spokojna?! Odjechali ze wszystkimi darami dla pana! Nie możemy na to pozwolić! I co teraz zrobisz, Ukonie? Co masz na myśli? Nie próbuj mnie oszukać. Bez problemu byś ich pokonał. Jesteś całkiem bystry, młody. Masz rację. Wszystko zgodnie z planem. Chcę pozbyć się tych zbirów raz na zawsze. Co?! Ż-Że co?! Ślepy zaułek? Po prostu patrz. Proszę bardzo. I jak, Nosuri? Oto kryjówka gangu Mozunu! Nigdy bym się tego nie domyśliła. Mieszkańcy stolicy nigdy nas nie znajdą! Dni wiecznej ucieczki właśnie dobiegły końca. Możemy zrównywać z ziemią pobliskie wioski, porywać kobiety i dzieci, robić,\Nco nam się żywnie podoba! Cieszysz mnie jednak wielce. Nie spodziewałem się, że do mnie dołączysz. Może więc zapomnimy o naszych dawnych waśniach i zaczniemy wszystko od nowa... Zmieniłam zdanie. Koniec z naszym sojuszem. Że co?! Myślicie, że oddział mistrza Ukona da sobie radę? Nie ma się co martwić. Ukon z pewnością sobie poradzi. Ludzie ukryci w wozie\Npowinni wywołać zamieszanie. Wkrótce do nich dołączymy. Chcę, byś pod naszą nieobecność \Nzaopiekował się panienką Rurutie. Poczekajmy na spokojnie, aż wrócą. Chciałeś mnie wyśmiać, prawda?! Podobno znacie się z paniczem\N Ukonem od niedawna. Niewybaczalne! Głupie hororońskie ptaszysko! W sumie to tak. Tak szybko sobie zaufaliście? Nie jestem pewien. Może tu nie chodzi o zaufanie, tylko o jego siłę? Trochę wam zazdroszczę. Doprawdy? T-Tak! Przyjaźń międzyludzka jest cudowną rzeczą. Owszem, więź moja i mistrza Haku \Njest niesamowicie silna! Wcale nie. Co tu się dzieje, do cholery jasnej?! Szefie! Mamy raport ze strażnicy! Zmierzają do nas cesarskie wojska! Że co?! Ejże, Nosuri! Co tu się dzie... Szefie! Zachować spokój. Znacie przecież drogę ucieczki. Mistrzu Haku... Przecież to dzięki współpracy\Nzdołaliśmy pokonać borogigiriego... Wcale nie jest szczery. Tylko do bólu wredny. Co za pyszności! Skąd to wzięłaś? Sama przyrządziłam. Chcecie trochę? Ja się skuszę. Częstuj się, Rurutie. D-Dziękuję. Przepyszne! Na zimno też dobrze smakuje. Nie powinniśmy im jakoś pomóc? Nie sądzę. I tak wiele nie wskóramy. Mistrzyni Kuon, wyglądają \Ndoprawdy wyśmienicie! Czy też mógłbym się poczę... Co to? Właśnie w takich momentach przydaje się sekretne przejście. Jesteś geniuszem, szefie. Pomyślałeś o wszystkim. Ta przeklęta Nosuri... Niepotrzebnie dałem się rozkojarzyć \N przez te ogromne cycki. Później się nią zajmę. C-Co wy tu robicie?! C-Co wy tu robicie?! Mniejsza o to. Właśnie znaleźliśmy nowych zakładników. A-Ani kroku dalej! Drżyj przed mą magią! Kto by pomyślał. Wiedziałem, że tak to się skończy. Rurutie! Ani drgnij! O nie... Żadnych wygłupów. Nie chciałbym, \Nby coś się stało z tą piękną twarzyczką! To samo tyczy się ciebie, malutka. Do nogi! Powinieneś przestać... Ja i to moje szczęście. Dwie przepiękne niewiasty, i to jednego dnia! Ty draniu... Chyba nie mam wyboru. Jesteś żałosny, dzieciaku. Zaraz stracisz je obie, a i tak \Nsterczysz w miejscu jak ten kołek. Cholera. Wińcie siebie same, moje drogie, za wiarę w taką niedorajdę. Uciekaj, już! Słucham?! Nie mogę was przecież zostawić! N-Nie... Błagam was, uciekajcie stąd! Wszystko w porządku, Rurutie? Tak. Przestań! Czekaj... Przepraszam! Przecież was ostrzegałam. Tak bardzo mi przykro. W tym stanie jest nie do powstrzymania! Pomocy! Szefie, zaczekaj! Kimże...? Aresztować ich. Tak jest! Dobrze się spisaliście, \Nchroniąc księżniczkę Rurutie. Wielkie wam dzięki. Nie zrobiliśmy nic takiego. Kokopo jest prawdziwą bohaterką. Ukon nie mylił się więc\N co do waszej serdeczności. Jestem królewskim generałem, Oshutoru. Oshutoru? Królewski generał? Zmierzaliście w kierunku stolicy, nieprawdaż? T-Ta. A więc ponownie się spotkamy. Będę was wyczekiwał. Oto i ona. Stolica. Robi wrażenie. Cóż, jest tylko troszeczkę większa\Nod stolicy mojego kraju. Tylko troszeczkę. Mistrzu Haku, pozwól, by ma osoba\N była twym przewodnikiem! Paniczu Haku... Czy chciałbyś mi towarzyszyć podczas zwiedzania? Brzmi nieźle. Odcinek 3 Droga do stolicy Odcinek 4 Cesarska stolica OP: O, nieprzewidywalny Boże W tym błędnym kole ciągłych pożegnań Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę jedyną Łzy spływają z twych oczu Niczym nieustający deszcz Nie potrafię cię pocieszyć Choć twe serce przepełnia smutek Wszystkie żywe stworzenia Niosą na swych barkach pewien ciężar Trud ten jednak łączy je Niewidzialnymi łańcuchami Gdyby nie twój niewinny uśmiech Zgubiłabym się w otchłani rozpaczy O, nieprzewidywalny Boże W tym błędnym kole historii Na każdego z nas będzie czekać śmierć W tym błędnym kole ciągłych pożegnań W świecie błędami pisanym Podróżnik przemierza nieskończenie czas By spotkać znów tę jedyną ED: Kołysanka, którą śpiewam ci szeptem Jest pieśnią grającą w mej duszy Niesie ją rzeczny rytm Na swych delikatnych falach I łączy w melodię wieczności Zderzenie dwóch sił Prowadzi do nieskończonej spirali Powtarzającego się przeznaczenia Spotkań wciąż tych samych Jesteś osobą z mych snów Której szukałam w bezkresnej dali Z sercem pełnym tęsknoty Ten świat pełen tajemnic Zmienia swój kształt bez końca Niczym obrazy w kalejdoskopie Czyżbym śniła na jawie?
Encontrar la diferencia