-87 Removals
+82 Additions
Masz niespotykany apetyt, panienko!Masz niespotykany apetyt, panienko!
Podobasz mi się!Podobasz mi się!
Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt swych gości, czyż nie?Szef kuchni zawsze docenia \Nzachwyt swoich gości, czyż nie?
Ma się rozumieć.Ma się rozumieć.
A więc tak to działa?A więc tak to działa?
Tutaj jesteście!Tutaj jesteście!
Z racji tego, że naprawiłeś młyn... Z racji tego, że naprawiłeś wczoraj młyn...
Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony.Opowiedziałam o wszystkim\N starszemu wioski i był zachwycony.
Widzisz?Widzisz?
Warto pomagać innym, nieprawdaż?Warto pomagać innym, nieprawdaż?
Chyba.Chyba.
W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie.W nagrodę podnieśliśmy nieco \Nwasze wynagrodzenie.
Dzięki wielkie!Dzięki wielkie!
Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów,Dobrze, więc skoro worek mąki jest wart 18 senów,
to za 20 worków dostaniecie 360 senów.to za 20 worków dostaniecie 360 senów.
Do tego dołożę...Do tego dołożę...
1500 senów za naprawę młyna.1500 senów za naprawę młyna.
Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków,Stamtąd zebraliście dodatkowe 10 worków,
a więc w sumie macie...a więc w sumie macie...
Około 1800 senów?Około 1800 senów?
A nie 2040 senów?To 2040 senów.
Nie możesz podać byle jakiej kwoty.A ty co taki pewny siebie?
Masz rację. Wychodzi 2040 senów!Masz rację. Wychodzi 2040 senów.
R-Racja!R-Racja!
Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego!Mój wynik nie odbiegał aż tak od właściwego!
Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc.Proszę bardzo. Dziękuję wam za pomoc.
1866 pomnożone przez 17...1866 pomnożone przez 17...
Daje 31722.Daje 31722.
A 61488 podzielone przez 24 to...A 61488 podzielone przez 24 to...
2562.2562.
Wszystko się zgadza...Wszystko się zgadza...
Nie popełniłeś żadnego błędu.Nie popełniłeś żadnego błędu.
Aż tak cię zaskoczyłem?Aż tak cię zaskoczyłem?
Przecież to tylko zwykłe obliczenia.Przecież to tylko zwykłe obliczenia.
Rozumiem...Rozumiem...
W czymś jednak jesteś dobry.To do tego się nadajesz.
W "czymś"?Nadaję?
Mówię o pracy!Mówię o pracy!
Znowu robota?Znowu robota?
Może i nie potrzebujemy matematyków,Może i nie potrzebujemy matematyków,
ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie!ale w stolicy z pewnością coś się znajdzie!
Stolicy?Stolicy?
Słyszałeś już?Słyszałeś już?
Gigiri znowu atakuje.Gigiri znowu atakuje.
Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników.Podobno dzisiaj rano zaatakował rolników.
Panienko Kuon.Panienko Kuon.
Przybyłaś w samą porę.Przybyłaś w samą porę.
Umieram!Umieram!
Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie.Przestań już jęczeć, to tylko ugryzienie.
Już po mnie!Już po mnie!
Trzymaj się, dobrze?Trzymaj się, dobrze?
Nie ruszaj się.Nie ruszaj się.
Biedak z niego.Biedak z niego.
Ta maść piecze jak diabli!Ta maść piecze jak diabli!
Nie bój się.Nie bój się.
Nie będzie szczypać.Nie będzie szczypać.
Ty mała...Ty mała...
Leż tak przez chwilę.Leż tak przez chwilę.
Zaraz będzie po wszystkim.Zaraz będzie po wszystkim.
Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej...Już wcześniej zauważyłam, \Nże nie nadajesz się do pracy fizycznej...
Ejże, wy.Ejże, wy.
Już po pracy?Już po pracy?
W samą porę.W samą porę.
Czyżbyś wyjeżdżał?Czyżbyś wyjeżdżał?
Tia, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim.Ta, bo widzisz, starszy poprosił mnie, \Nbym zajął się jakimś gigirim.
Może chciałabyś...Nie chciałabyś może zabrać się ze mną?
Zabrać się ze mną?
Ja?Ja?
Widziałem twój pokaz na ulicy. Widziałem twój pokaz na ulicy.
Jesteś całkiem niezła.Jesteś całkiem niezła.
Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką.Warto mieć jakąś zielarkę pod ręką.
Sowicie cię wynagrodzę.Sowicie cię wynagrodzę.
Dobrze, ale pod jednym warunkiem.Dobrze, ale pod jednym warunkiem.
Haku wyruszy z nami.Haku wyruszy z nami.
Zebrałeś całkiem sporą armię.Zebrałeś całkiem sporą grupę.
Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy.Walka z gigirim nie wymaga aż tylu żołnierzy.
Ale kto wie, może ta wyprawa ich czegoś nauczy?Na pewno jednak dużo z niej wyniosą.
Ejże, trzymasz się jakoś?Ejże, trzymasz się jakoś?
Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram.Wręcz przeciwnie. Właśnie umieram.
Mam już dość!Mam już dość!
Przecież nie minęło nawet pół godziny.Przecież nie minęło nawet pół godziny.
Jestem wykończony.Jestem wykończony.
Dalej już nie pójdę.Dalej już nie pójdę.
Rany. Czemu przyjęliśmy \Ndo siebie takiego słabeusza?Rany. Czemu zabraliśmy\Nze sobą takiego słabeusza?
Niech ci już będzie.Niech ci będzie.
Możesz wsiąść na powóz i odpocząć.Możesz wsiąść na powóz i odpocząć.
Dzięki.Dzięki.
Jestem uratowany...Jestem uratowany...
Nie przejmuj się nim.Nie przejmuj się nim.
To tylko mózg tejże gromady.To tylko mózg tejże gromady.
Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym.Nazywa się Maroro i jest nadwornym uczonym.
"Mózg tej gromady"?Mózg tej gromady?
On?On?
Przecież mówiłem, żebyś maszerował.Przecież mówiłem, żebyś maszerował.
Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie.Powóz i choroba lokomocyjna\N to niezbyt dobre połączenie.
Toć szlachcic mojego pokroju nie powinienToć szlachcic mojego pokroju nie powinien
brnąć przez góry z byle plebsem!brnąć przez góry z byle plebsem!
No dobrze, już, dobrze.No dobrze już, dobrze.
Szlachcic?Szlachcic?
A więc nazywasz się Maroro?A więc nazywasz się Maroro?
Zastanawiałem się właśnie...Zastanawiałem się właśnie...
Czym dokładnie jest gigiri?Czym dokładnie jest gigiri?
Nie masz pojęcia, czym jest gigiri?Nie masz pojęcia, czym jest gigiri?
Żadnego.Żadnego.
Gigiri są insektami.Gigiri są insektami.
Są długie i smukłe.Są długie i smukłe.
Mają też mnóstwo odnóży.Mają też mnóstwo odnóży.
Ich ciała są pokryte grubymi skorupami,Ich ciała są pokryte grubymi skorupami,
a szczęki mają kształt nożyc...a szczęki mają kształt nożyc...
Chwila, moment!Chwila, moment!
Chcesz się zmierzyć z czymś takim?!Chcecie się zmierzyć z czymś takim?!
Kto, ja?Proszę?
Przecież to coś jest giganty...Przecież to coś jest giganty...
Znowu wróciło!Znowu wróciło!
Wstrzymaj się!Wstrzymaj się!
Toć jesteś szlachcicem!Toć jesteś szlachcicem!
Ukonie!Ukonie!
Chodź tu natychmiast!Chodź tu natychmiast!
Ale cuchnie...Ale cuchnie...
Co to ma być?Co to ma być?
To?To?
To tylko resztki zgniłego mięsa.To tylko resztki zgniłego mięsa.
Gigiri je uwielbiają.Gigiri je uwielbiają.
Gigiri?Gigiri?
Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę.Nie sądziłem, że znowu się z tym zmierzę.
Doprawdy...Doprawdy...
Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać cały ciężar...Ta nić wygląda na zbyt słabą,\N by utrzymać taki ciężar.
Całkiem duże okazy.Całkiem duże okazy.
Duże? One?Duże? One?
Maroro.Maroro.
S-Skoro tak trzeba.S-Skoro tak trzeba.
Co... on wyprawia?Co on wyprawia?
To taumaturgia.To taumaturgia.
Tutejsi nazywają ją "magią".Tutejsi nazywają ją magią.
Powinniście zająć się resztą!Powinniście zająć się resztą!
Do boju!Do boju!
Masz, napij się.Masz, napij się.
D-Dzięki.D-Dzięki.
Nigdy wcześniej nie polowałeś?Nigdy wcześniej nie polowałeś?
Nie, to mój pierwszy raz.Nie, to mój pierwszy raz.
Doceniam ten gest.Doceniam ten gest.
Dzię...Dzię...
Haku, łap!Haku, łap!
A masz!A masz!
Zarządzam odwrót!Zarządzam odwrót!
Haku!Haku!
J-Już idę!Idę!
M-Moje nogi...M-Moje nogi...
Tak bardzo się trzęsę, że\N nie jestem w stanie wstać...Tak bardzo mi zdrętwiały,\Nże nie jestem w stanie wstać.
Nie zostawiaj mnie!
Pospiesz się, Haku!Pospiesz się, Haku!
Ejże, młody, jesteś cały?Młody, jesteś cały?
Chyba tak.Chyba tak.
A Maroro... cóż, dalej żyje.Zaś Maroro... Cóż, dalej żyje.
Wykazałeś się, młody.Wykazałeś się, młody.
Uratowałeś mu życie.Uratowałeś mu życie.
Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać!Żeby była jasność, nie chcę tego powtarzać!
Przenigdy!Przenigdy!
Tobie także należą się słowa uznania.Tobie także należą się słowa uznania.
Nie ma takiej potrzeby.Nie ma takiej potrzeby.
Rachunek prześlę później.Rachunek prześlę później.
Będę go oczekiwał!Będę go oczekiwał!
Nie spodziewałem się boro-gigiriego.Nie spodziewałem się borogigiriego.
Zapomniałem, Kuon.Zapomniałem, Kuon.
To twoje.To twoje.
Lepiej tego nie zgub.Możesz go zatrzymać.
To coś w rodzaju talizmanu.To coś w rodzaju talizmanu.
Czyżby?Czyżby?
W każdym razie dzięki.W takim razie dzięki.
To monstrum za nami podąża.To monstrum za nami podąża.
Na to wygląda.Na to wygląda.
Nie możemy dopuścić go do wioski.Nie możemy dopuścić go do wioski.
Musi zginąć tu i teraz.Musi zginąć tu i teraz.
Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki.Tak jest. Zwołam wszystkich zdolnych do walki.
Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski.Odmawiam. Macie jak najszybciej\N zaprowadzić rannych do wioski.
Ale przecież... możemy walczyć!Przecież możemy walczyć!
Uważajcie na drodze.Uważajcie na drodze.
Czyżbyście się o mnie martwili?Czyżbyście się o mnie martwili?
Niech ci będzie.Niech będzie.
W takim razie do zobaczenia.W takim razie do zobaczenia.
Dokąd to się wybierasz, Haku?Dokąd to się wybierasz, Haku?
Jeśli mogę spytać, Ukonie...Jeśli mogę spytać, Ukonie...
Czym było to monstrum?Czym było to monstrum?
Nie jest to normalny gigiri.To nie jest normalny gigiri.
Nazywamy go boro-gigirim.Zwie się borogigiri.
Nigdy wcześniej go nie widziałem.Nigdy wcześniej go nie widziałem.
K-Kiedy gigiri...K-Kiedy gigiri...
Obudziłeś się już?Obudziłeś się już?
Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy,Kiedy gigiri rozpoczynają sezon godowy,
przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo.przyjmują monstrualne rozmiary,\Nby móc utrzymać potomstwo.
Wtedy przeobrażają się w boro-gigiri.Wtedy przeobrażają się w borogigiri.
Więc jednak naprawdę jesteś uczonym.A jednak jesteś uczonym.
Wiele o nich wiesz.Wiele o nich wiesz.
Ale nie wiem, niestety, w jaki sposób\N pozbyć się tych potworów.Ale nie znam sposobu\Nna pozbycie się tych potworów.
Boro-gigiri?Borogigiri, co?
Haku?Haku?
Słuchaj, Kuon,Słuchaj, Kuon,
gdzie dokładnie mnie znalazłaś?gdzie dokładnie mnie znalazłaś?
O tam, w tamtych górach.O tam, w tamtych górach.
Nie pamiętasz ich?Nie pamiętasz ich?
Racja...Racja...
Być może ciągle tam jest.Być może ciągle tam jest.
Co masz na myśli?Co masz na myśli?
Mówisz o klątwie?Mówisz o klątwie?
Gdybyśmy tylko mogli to coś tam zwabić...Gdybyśmy tylko mogli zwabić tam to coś...
Teraz rozumiem!Teraz rozumiem!
Doskonały pomysł!Doskonały pomysł!
Nie, czekaj!Nie, czekaj!
Ja tylko głośno myślałem.Ja tylko głośno myślałem.
Jestem pewna, że to zadziała!Jestem pewna, że to zadziała!
Wiedziałam, że się do czegoś przydasz!Wiedziałam, że się do czegoś przydasz!
Nie możemy tego ot tak zrobić!Nie możemy tego zrobić!
Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?!Jakim cudem dostaniemy się teraz na górę?!
Ejże, nie zapominajcie o mnie.Ejże, nie zapominajcie o mnie.
Daj mi chwilkę, dobrze?Daj mi chwilkę, dobrze?
Ejże, Kuon!Ejże, Kuon!
Jeżeli coś się stanie, użyj tego!Jeśli coś się stanie, użyj tego!
Zajmij się resztą!Liczę na ciebie!
Resztą to znaczy czym?Aż tak mi ufasz?
O co chodzi, młody?O co chodzi, młody?
Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu.Z góry mówię, że nie jestem\N pewien co do tego planu.
Robicie to na własną odpowiedzialność. Robicie to na własną odpowiedzialność.
Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z boro-gigirim.Raz już przeżyłem bliskie\N spotkanie z borogigirim.
Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę.Wystarczy, że odtworzymy tamtą walkę.
W tych górach czai się klątwa.W tych górach czai się klątwa.
Naprowadzimy ją prosto na boro-gigiriego.Naprowadzimy ją prosto na borogigiriego.
Młode nadchodzą!Młode nadchodzą!
Dalej!Uciekać!
Nie do wiary... Toć to szaleństwo.Nie do wiary... Toć to szaleństwo.
Zwycięstwo!Zwycięstwo!
Oto nasz mistrz Ukon!Oto nasz mistrz Ukon!
Uspokój się!Uspokój się!
To jeszcze nie koniec! Do tyłu!To jeszcze nie koniec! Do tyłu!
Ukonie!Ukonie!
Mistrzu Ukonie!Mistrzu Ukonie!
To nic takiego.To nic wielkiego.
I co tu z tobą zrobić?I co by tu z tobą zrobić?
Najwyższa pora.Najwyższa pora.
Zamknijcie oczy, natychmiast!Zamknijcie oczy, natychmiast!
Dobra robota, młody!Dobra robota, młody!
Haku! Haku!Haku! Haku!
Haku!Haku!
Spóźniłaś się, panienko.Spóźniłaś się, panienko.
J-Jak ona zamierza dotrzeć aż tutaj?!J-Jak ona zamierza tu dotrzeć?!
Ukonie!Ukonie!
Mógłbyś ponowić swój atak?Mógłbyś ponowić swój atak?
Oczywiście. Nie sądzę jednak, by go odebrał.Oczywiście. Sądzę jednak, że go uniknie.
Nie będziesz celował w niego...Nie będziesz celował w niego...
Tylko tam.Tylko tam.
Masz na myśli...Masz na myśli...
Nie spapraj tego.Nie spapraj tego.
Mówię poważnie.Absolutnie.
Łamiesz mi serce, młody.Łamiesz mi serce, młody.
Do dzieła!Do dzieła!
Stęskniłeś się?Stęskniłeś się?
Za wybawicielką?Za wybawicielką?
Najadłeś się już?Najadłeś się już?
Wracaj do nory.Wracaj do nory.
Już po wszystkim!Już po wszystkim!
Jesteś interesującym człowiekiem, młody.Jesteś interesującym człowiekiem, młody.
Zwerbowanie go było dobrym pomysłem.Zwerbowanie go było dobrym pomysłem.
Ależ dziękuję.Ależ dziękuję.
Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców!Jedzcie do syta! Ta uczta to dar od mieszkańców!
Dzisiaj możecie pić do woli!Dzisiaj możecie pić do woli!
Wkrótce to powtórzymy!Wkrótce to powtórzymy!
Chyba troszeczkę przesadziłem.Chyba troszeczkę przesadziłem.
Przepiękny ten księżyc, czyż nie? Przepiękny księżyc, czyż nie?
Idealna pora na spacer. Idealna pora na spacer.
O co chodzi?Cóż to?
Spóźniłem się...Spóźniłem się...
Przyszedłem tu ostatni.Przyszedłem tu ostatni.
Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy.Nie jesteśmy przyzwyczajeni do rozpaczy.
Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy.Przy pożegnaniach zawsze się uśmiechamy.
Rozumiem.Rozumiem.
Czuwaliśmy nad twym życiem od początku do końca.Czuwaliśmy nad tobą do samego końca.
Teraz możesz spocząć w pokoju.Niechaj wieczny odpoczynek będzie ci dany.
Aż pewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru.Pewnego dnia spotkamy się \Nna wieczerzy w Kotoahamuru.
No cóż...No cóż.
Wracajmy już i pijmy dalej.Wracajmy już i pijmy dalej.
Z wielką chęcią.Z wielką chęcią.
Dziękuję.Dziękuję.
Za orzeźwiającą wodę.Za orzeźwiającą wodę.
Odcinek 2Odcinek 2
Człowiek prawyCzłowiek prawy
Odcinek 3Odcinek 3
Droga do stolicyDroga do stolicy
OP:OP:
O nieprzewidywalny bożeO, nieprzewidywalny Boże
W tym błędnym kole ciągłych pożegnańW tym błędnym kole ciągłych pożegnań
Podróżnik przemierza nieskończenie czasPodróżnik przemierza nieskończenie czas
By spotkać znów tę osobęBy spotkać znów tę jedyną
Łzy spływają z twych oczuŁzy spływają z twych oczu
Niczym nieustający deszczNiczym nieustający deszcz
Twe serce przepełnione smutkiemNie potrafię cię pocieszyć
Nie pozwala na pocieszenie cięChoć twe serce przepełnia smutek
Wszystkie żywe stworzeniaWszystkie żywe stworzenia
Niosą na swych barkach pewien ciężarNiosą na swych barkach pewien ciężar
Trud ten jednak łączy jeTrud ten jednak łączy je
Niewidzialnymi łańcuchamiNiewidzialnymi łańcuchami
Nie trać proszę swego niewinnego uśmiechuGdyby nie twój niewinny uśmiech
Który pocieszał mnie w chwilach rozpaczyZgubiłabym się w otchłani rozpaczy
O nieprzewidywalny bożeO, nieprzewidywalny Boże
W tym błędnym kole historiiW tym błędnym kole historii
Na każdego z nas będzie czekać śmierćNa każdego z nas będzie czekać śmierć
W tym błędnym kole ciągłych pożegnańW tym błędnym kole ciągłych pożegnań
W świecie błędami pisanymW świecie błędami pisanym
Podróżnik przemierza nieskończenie czasPodróżnik przemierza nieskończenie czas
By spotkać znów tę osobęBy spotkać znów tę jedyną
ED:ED:
Kołysanka, którą śpiewam ci szeptemKołysanka, którą śpiewam ci szeptem
Jest pieśnią grającą w mej duszyJest pieśnią grającą w mej duszy
Jej melodia łączy się z rzecznym rytmemNiesie ją rzeczny rytm
Niczym jego delikatne faleNa swych delikatnych falach
Dwa zdarzeniaI łączy w melodię wieczności
Prowadzą do nieskończonej spiraliZderzenie dwóch sił
Łączącej ludzkie przeznaczeniaProwadzi do nieskończonej spirali
Tych, co urodzili się dla spotkaniaPowtarzającego się przeznaczenia
Spotkań wciąż tych samych
Jesteś osobą z mych snówJesteś osobą z mych snów
Której szukałam w bezkresnej daliKtórej szukałam w bezkresnej dali
Cały czas tęskniącZ sercem pełnym tęsknoty
Ten świat pełen tajemnicTen świat pełen tajemnic
Zmienia swój kształt bez końcaZmienia swój kształt bez końca
Niczym obrazy w kalejdoskopieNiczym obrazy w kalejdoskopie
Czyżbym śniła na jawie?Czyżbym śniła na jawie?
Editor
Original Text
Changed Text
Recommended videos